Duch Święty sprawcą prawdziwej jedności

Metropolita łódzki w uroczystość Zesłania Ducha Świętego w Piekarach Śląskich przewodniczył Mszy świętej i wygłosił homilię podczas dorocznej pielgrzymki świata męskiego do Matki Miłości i Sprawiedliwości Społecznej.

Przywołując odczytany fragment z Dziejów Apostolskich abp Ryś najpierw zwrócił uwagę na rolę Maryi w Wieczerniku: mimo, że jakby ukryta, stoi w centrum. Dodał, że wskazuje również na to sam sposób przedstawiania sceny Zesłania Ducha Świętego w sztuce: Maryjna jest w centrum, a wokół Niej apostołowie. – Jakby się chcieli od niej nauczyć co to znaczyć przyjąć Ducha Św. (…), przyjąć go razem – powiedział abp Ryś.

Przypomniał, że podczas obrad Soboru Watykańskiego II zastanawiano się czy Maryi nie należy poświęcić osobnego dokumentu. – Ojcowie jednak zdecydowali, żeby tekst o Maryi został umieszczony jako ósmy rozdział Konstytucji Dogmatycznej o Kościele [red.:Lumen Gentium], czyli żeby pokazać Maryję wewnątrz Kościoła (…), bo Ona jest pierwszym członkiem Kościoła (…), wzorem ucznia (…), pierwszą z wierzących, jest też członkiem w Kościele najbardziej szczególnym – wyjaśniał hierarcha.

Stwierdził – za świętym Ambrożym, na którego powołuje się sobór –  że Maryja „jest pierwowzorem Kościoła w porządku wiary i miłości, jako Dziewica i Matka”. I że jest też wzorem doskonałego zjednoczenia z Chrystusem. – To jest jeden z wymiarów piekarskiego obrazu – zauważył abp Ryś dodając, że „Maryja ukazana jest jako Nowa Ewa, bo trzyma w ręku jabłko”. – Nowa ludzkość się z niej rodzi (…), Kościół  bardzo uważnie na Nią patrzy i od Niej się  uczy (…), Kościół ogląda się na Maryję – stwierdził w homilii.

Zebranym w piekarskiej bazylice wiernym abp Ryś mówił też, że wydarzenie Zesłania Ducha Świętego jest zadane. Cytując Ewangelistę Łukasza zaznaczył, że „szum wichru i ogień wypełniły dom, ale Duch Święty wypełnił uczniów”. – Duch wypełnia człowieka, nie dom, nie kościół (…) Duch działa przez człowieka – powiedział.

Podkreślił, że „kiedy ludzie w Jerozolimie słyszeli szum i widzieli ogień byli ciekawi, że dzieje się coś niezwykłego”. – Ale pytania zaczęli stawiać (…) dopiero wtedy,  kiedy zobaczyli co się dzieje z uczniami, których Duch wypełnił – mówił metropolita łódzki. – Wicher i ogień przyciągały uczniów jak gapiów, ale kiedy wyszli z Wieczernika ludzie musieli postawić sobie pytanie: „co się z nimi stało”? Co ich tak bardzo zdumiewało? Zdumiewające było to, że każdy słyszał, jak tamci przemawiali w jego własnym języku (…). Każdy słyszał apostołów mówiących w jego własnym języku. To jest doświadczenie prawdziwej, rzeczywistej jedności . Bo rzeczywista jedność jest tam gdzie każdy mówi w swoim języku – wyjaśniał abp Ryś.

Zwrócił uwagę, że często Zesłanie Ducha Świętego jest przeciwstawiane jednej z najdawniejszych historii biblijnych – budowie wieży Babel. – Kiedy ludzkość po potopie zaczęła budować wieżę wydawałoby się, że ludzkość ta była głęboko zjednoczona, bo Księga Rodzaju mówi: „wszyscy mieli tę samą mowę” – stwierdził abp Ryś. Tłumaczył, że we wszystkich komentarzach tradycji Izraela odwołujących się do tamtych wydarzeń podkreśla się, że był to jednak „model jedności totalitarnej”. – Nigdzie tak nie ma, żeby ludzie mówili jednym językiem. Żeby ludzie mówili jednym językiem to musi być narzucone przez kogoś kto sobie wszystkich ich poddał i trzyma ich pod butem, każe im mówić jednym językiem – swoim własnym – argumentował hierarcha. – Duch Święty nie tworzy pseudojednośći totalitarnej – podkreślił abp Ryś. – Bóg w Duchu Świętym nie myli jedności z jednolitością,  (…) jedności z uniformizmem.  Duch jest polifoniczny. Duch tworzy harmonię z różnych języków (…). Do tego, żeby nauczyć się obcych języków nie trzeba Ducha Świętego.  Ale, by będąc Żydem mówić językiem Rzymian, którzy w tamtym czasie byli okupantami w Izraelu, do tego potrzeba Ducha Świętego. Tu chodzi o miłość do drugiego człowieka. Kiedy go kochasz, chcesz z nim mówić jego językiem, chcesz przez chwilę wejść w jego myślenie. To coś zupełnie innego zacząć mówić jednym – wspólnym językiem niż rozmawiać z człowiekiem w jego własnym języku – przekonywał abp Ryś.

Mówił, że na szczęście w Kościele nie jesteśmy tacy sami (…) nie jesteśmy jednolici (…), każdy jest potrzebny. Kościół jest organizmem. Jest ciałem (…). Taki Kościół, tak zjednoczony wychodzi do świata – jak apostołowie – i staje się narzędziem jedności wszystkich ludzi. Z każdym rozmawia w jego własnym języku.

Odwołując się ponownie do nauczania Soboru Watykańskiego II przypomniał, że Kościół, który wyszedł z Wieczernika – jak uczy sobór – w Chrystusie jest  jakby sakramentem to znaczy znakiem i narzędziem jedności całego rodzaju ludzkiego.

Dlatego – jak zauważył abp Ryś – ważne jest wpatrywanie się w Maryję, bo to Ona wskazuje na Jezusa, jest na Nim skupiona i mówi, że to On jest ważny, On jest drogą”. Zrozumieli to apostołowie. – Jak tylko wyszli z Wieczernika, we wszystkich możliwych językach głosili wielkie dzieła Boga. Nie mówili o sobie, o tym jak są ważni jako wspólnota, która właśnie się rodzi – podkreślił abp Ryś.

Zwrócił uwagę na metamorfozę jaką przeszli apostołowie: od skupienia na sobie po skoncentrowanie się na Jezusie. Główną przyczyną tej przemiany był dar Ducha Świętego, który do tego ich uzdolnił. – Jeśli nie jesteśmy skutecznym narzędziem jedności to może dlatego, że ciągle zależy nam bardziej na nas samych niż na Jezusie. Ale jeśli tak jak Maryja skupimy się na Jezusie, wtedy będziemy uważnie słuchać każdego człowieka w jego języku (…) i będziemy zdolni do tego, żeby tworzyć jedność całego rodzaju ludzkiego (…). Jaka to jest obietnica, że w Duchu Świętym możesz przestać myśleć o sobie jako o pępku świata i odkryć Pana wokół którego cała rzeczywistość powinna się kręcić – dodał abp Ryś.

Ks. Rafał Skitek /Radio eM